Za nami trzy dni oglądania i delektowania się…
…widokiem nadmorskich miasteczek (Timaru, Oamaru), z pozbawioną kiczu infrastrukturą - gdzie życie leniwie się toczy, dzieci brykają po placach zabaw będących mądrym wyzwaniem, foki wylegują się na brzegu, a pingwiny żyją w swoim naturalnym środowisku;
| Taka sobie pogawędka |
| Nie tylko zjechać! Najpierw trzeba się tam wdrapać! |
| Wybrzeże Oamaru |
| Nieźle...:-) my pingwiny oglądaliśmy z oddali, nie można ich straszyć, bo nie wrócą do gniazd |
| Takie dziewczyny wylegiwały się na skałach :-) |
| Te wyniosłe gmachy w lokalnym wapieniu w centrum Oamaru (spuścizna po latach prosperity) nijak się mają do lekkiej, tymczasowej zabudowy w większości drewnianych domów |
… widokiem Mt Cook, skąpanej w chmurach i odsłaniającej przed nami swój szczyt na dosłownie kilka minut :-) To na niej ćwiczył Edmund Hillary, Nowozelandczyk, zanim jako pierwszy człowiek wdrapał się na Mount Everest (wraz z Szerpą Tenzingiem Norgayem);
| Czekamy cierpliwie, aż Aoraki pokaże swoje wdzięki |
| Dosłownie na chwilę ;-) |
| Buntownik bez powodu |
| Jakość zdjęcia kiepska, bo to był moment. |
…. turkusowymi jeziorami polodowcowymi Pukaki i Tekapo, które swoje nieziemskie barwy zawdzięczają zawiesinie skalnej odbijającej światło słoneczne. Razem z roztopami śnieżnymi spływa ze skał pewien rodzaj osadu nazywany mączką skalną lub lodowcową. Gdy taka mączka osadza się na dnie zbiornika, jego kolor w bezchmurne dni wydaje się być turkusowy. Masy fluorescencyjnie niebieskiej wody, trudne do ogarnięcia wzrokiem! Dla porównania – Pukaki ma powierzchnię 80km², a największe polskie Śniardwy ponad 113km²;
| Pukaki widziane następnego dnia z innej perspektywy |
| Mt Cook widać z każdego możliwego zakątka Parku Narodowego |
|
Stojący nad brzegiem jeziora Tekapo kamienny kościół Dobrego
Pasterza z 1935 roku, upamiętniający pionierów tej dzikiej krainy. |
| Tylko nie odleć Matyś tą rakietą! Takie toalety często w szczerym polu ;-) |
| Co ten syn tu wyprawia? Nie wiem doprawdy... |
| Ale że o co Państwu chodzi..? |
A ze spraw bieżących ;-)
Po zmianie czasu w Polsce jesteśmy już równo 12h do przodu, więc łatwo teraz połapać się w tych godzinach. Do marca przynajmniej.
Dla tych, co pytają - będzie o winach :-) I o jedzeniu mniej lub bardziej egzotycznym. Będzie. I o różnych innych spostrzeżeniach na temat życia i codziennego bycia. Dajcie mi czas ;-) Jeszcze nam tu trochę miesięcy zostało, więc o czym będę później pisać? ;-) Póki co zbieram notatki, obserwuję, żeby zbyt pochopnie nie ocenić, żeby mieć solidny mianownik dla tych swoich spostrzeżeń.
I na maile odpiszę. Każdemu z osobna. Bo wszystkie wiadomości mnie cieszą i czytam je po kilka razy. I myślę, jak tu każdemu kawałek raju przemycić ;-) Cierpliwości. Bo doba mi się kurczy, a innych spraw jest sporo. Ale dziękuję. Za każdy gest pamięci – w formie zdjęć, maili, komentarzy… Tym bardziej dzielę się tym, co przeżywamy i widzimy w NZ.
Kto czuje niedosyt zdjęć to może zajrzeć tutaj :-)
Wow, piękne zdjęcia, oglądamy przy porannej kawce w pracy- moje koleżanki też już z niecierpliwością czekają na nowe zdjęcia i wieści od Kiwi ;-) Ośnieżone szczyty i turkusowe wody - coś niesamowitego. Pozdrowienia z WiKu z Dzierżoniowa, Iwona
OdpowiedzUsuńFajnie, że my tu w Namysłowie i pewnie nie tylko możemy, dzięki Wam, poczuć jakbyśmy też tam byli chociaż troszkę:))))
OdpowiedzUsuńMagiczne, fascynujące miejsca... Dziękuję za te zdjęcia, przenoszą mnie do raju choć na chwilę...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko :)