Ludzie, tutaj jest raj i ja tutaj mogę być! Mogłabym tak krzyczeć wczoraj cały dzień:-) Kilkugodzinne wędrowanie jednym z najpiękniejszych szlaków Christchurch – Taylor’s Mistake, ciągnącym się wybrzeżem po wulkanicznych wzgórzach Port Hills. Pogoda jak marzenie, wschodni wiatr zluzował nieco i dał się nacieszyć takim niezmąconym wiosennym ciepłem. Przestrzeń, ogrom przestrzeni, błękitne niebo i Ocean Spokojny, tym razem wyjątkowo spokojny ;-) Ludzie biegają, spacerują, pływają (!), surfują, uprawiają kolarstwo, paralotniarstwo – nie wiesz, gdzie oczy zatrzymać, tyle się dzieje. Życie buzuje wokół, a jednocześnie masz tę wolność wędrowania w samotności i ciszy. W tej rozległej przestrzeni każdy znajdzie dla siebie kawałek nieba.
Naprawdę bardzo się cieszę, że mogę tu być… Wszyscy się cieszymy. Oswajamy lęki z coraz większą wprawą. Tęsknotę, co jak psina z łbem się wciska, głaszczemy i dajemy jej należne prawo bycia. Ale już sprawniej i śmielej czerpiemy z tego życia tutaj, jakbyśmy w końcu zrozumieli, że to naprawdę przelotem. Że minie szybciej, niż nam się wydaje. I szkoda byłoby kiedyś żałować tylu szans zmarnowanych.
Wieczorem na tarasie u Billa i Judy. Już przedsmak długich, ciepłych wieczorów. Ich życzliwość i wsparcie stają mi wzruszeniem w gardle. Tak bardzo się cieszę, że mieliśmy szansę spotkać ich w naszym życiu. Z tego cieszę się najbardziej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz