Czy turysta/podróżnik może w takim kraju ‘zwiedzać’? Ja zastąpiłabym to innym słowem – może eksplorować, doświadczać czy po prostu… cieszyć się :-) Namacalnie cieszyć się tym naturalnym pięknem i krajobrazami zmieniającymi się co kilkadziesiąt kilometrów. Zróżnicowanie przyrody, jej oszałamiające bogactwo i możliwości, jakie nam daje wręcz wymuszają aktywne odkrywanie NZ. Jest w niej coś nierealnego, baśniowego… Odnoszę wrażenie, że Peter Jackson nic nie musiał dodać od siebie jeśli chodzi o scenerię swoich filmów ;-) A przecież tak niewiele jeszcze tu widziałam, zaledwie ułamek…
Takie myśli przyplątały się do mnie w deszczowe popołudnie, gdy przeglądaliśmy foldery, planując następny (długi tutaj) weekend. W samym Christchurch, oprócz lokalnych tras po wzgórzach i nad oceanem, szukamy raczej wydarzeń czy imprez przybliżających nam kulturę i mentalność Kiwi. I im bliżej lata, tym więcej kuszących propozycji wyłania się po zimowym marazmie. Ale marząc o przejechaniu kraju wzdłuż i wszerz (ile się uda, zobaczymy…) mamy na myśli głównie bycie na zewnątrz, wydeptanie kilometrów własnymi stopami, nacieszenie oczu widokami, zwyczajną radość bycia w niezwyczajnym miejscu ;-)
Dziś wystawa motyli w jednym z oddziałów lokalnej uczelni. Do tego jak zawsze zabawa terenowa dla dzieci z wyszukiwaniem miejsc i informacji. Takie spokojne popołudnie z kawą i słodkościami na poprawę nastroju.
| No i kto tu jest dziś w Raju? ;-) |
Chcialoby sie dolaczyc do slodkosci jakimi sie zajadacie . Smacznego.Caluski dla Calej Rodzinki.
OdpowiedzUsuń