Wzruszają mnie te moje dzieci. Tym, że tyle rozumieją, nie są małostkowe, nie kwestionują naszych planów i decyzji. Zazwyczaj nie ;-) Ufają nam. Patrzę, jak chowają swoje skarby, żegnają się z nimi na rok, ogarniają te swoje kąty. Wzruszenie mnie łapie za gardło, a w głowie tłuką się tylko myśli – żeby im tam dobrze było, żeby były szczęśliwe…
Żeby dzięki tej podróży rozwinęły skrzydła i nie bały się
nigdy w życiu wysoko latać.
Do odlotu 5 dni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz