No i ja dziś pewnie zaliczę to łkanie do poduszki ;-) Bo chwilowo wszystko takie obce, inne, różne od wszystkiego, co znam. I gdyby nie nasz przyjaciel, Bill, który się nami zaopiekował, to pewnie już wszyscy byśmy łkali ;-)
Pierwsze wrażenia? Na lotnisku w NZ było... miło i przyjaźnie. Żadnego grzebania po bagażach, wszyscy mili i uśmiechnięci. A my po prawie 46h w podróży przygotowani byliśmy na najgorsze. Poza tym jest zimno, brr... W domu Billa też - jakieś 18 stopni. Na szczęście wszystkie walizy dotarły, więc ubieramy na siebie co mamy. Zdążyliśmy jedynie częściowo się rozpakować, zjeść pyszną kolację i zaraz próbujemy dostosować się do ichniejszego czasu. Co nie jest łatwe po tych dwóch zwariowanych dobach, gdy dzień miesza się z nocą i tak naprawdę nie wiesz, czy powinieneś już spać. Na szczęście mam w końcu nieograniczony dostęp do internetu, więc nadrobię wszelkie zaległości - nawet nie zdajecie sobie sprawy, jakie to frustrujące i przerażające, gdy tracisz stały kontakt z innymi...
Jutro na spokojnie już pierwszy spacer po okolicy i rozeznanie w terenie. Wprawdzie Bill w drodze z lotniska obwiózł nas i poopowiadał co nieco, ale każde przysypiało w innym momencie i mamy tylko rodzinne strzępy opowieści ;-)
Tymczasem jeszcze podróż w pigułce:
| Pożegnanie na lotnisku we Wrocławiu |
| Tak, to ja zapłakana, nieumalowana, ze zmarszczkami wszystkimi na wierzchu ;-) To dzieci zaraz po starcie musiały mnie wspierać! |
| No tutaj to oczywiście bez stresu! |
| W samolocie najlepsze żarło ;-) W drodze... |
| Jedyne zdjęcie z okien hotelu w Dubaju |
| I już w drodze do NZ |
miło wiedzieć, że cali i zdrowi jesteście na miejscu:
OdpowiedzUsuńBuziaki i pozdrowienia dla całej rodzinki!
Cieszę się, że szczęśliwie jesteście na miejscu. Uściski dla wszystkich
OdpowiedzUsuńPamiętamy, czytamy i dreszcze mamy! I lot śledziliśmy :) I kciuki mocno ściskamy! I Was też ściskamy! I pozdrawiamy :)
OdpowiedzUsuńDziękuję Wam wszystkim. Bardzo!
OdpowiedzUsuńi tak was podziwiam a blog mnie zainspirowal
OdpowiedzUsuńbede sledzil
Jaca
Oczywiście, że pamiętamy. Codziennie śledzimy Twój blog. Wszystko będzie dobrze! Trzymamy kciuki!
OdpowiedzUsuńAgnieszka i Wojtek
Super, że już na miejscu, gorąco pozdrawiamy Ania i Paweł,
OdpowiedzUsuńP.S. pozdrowienia dla Billa
Ufff, czekałem na notatkę po przylocie :) Dobrze, że dotarliście, bo tyle to jeszcze chyba się o nikogo nie modlilem :) Uściski i pozdrowienia :)
OdpowiedzUsuńMariusz
p.s. nazwa miasta cudowna :) prorocza :)
:)
OdpowiedzUsuńNo to się zaczęło :). Pozdrawiamy! A i B
OdpowiedzUsuńNa reszcie na miejscu:-) powodzenia
OdpowiedzUsuńPozdrowienia od Madzi z całą Namysłowską i Opolską rodzinką
OdpowiedzUsuńMartuś, jesteśmy z Wami przez cały czas... czytamy, czytamy o wciąż m mało... jeszcze pare chwil temu siedzieliśmy razem przy ognisku;) Maja juz tęskni i płacze za Matysia...
OdpowiedzUsuńTo wspaniałe co zrobiliście.nie każdego stać na taką odwagę.mocno wierzymy że wsxystkie ukryte marzenia gdzies daleko w głębi Waszych dusz staną sie juz w krótce rzeczywistoscia.Pani Marto blog strsznie nas zainspirował.Czytamy,płaczemy i jesteśmy dumni ze mamy takich sąsiadow.pozdrawiamy gorąco trochę ciepła się wam przyda.Asia szczególne pozdrowienia przesyła Matyldzie.sąsiedzi.
OdpowiedzUsuńDobrze jest :)
OdpowiedzUsuńBędzie dobrze ;)
Jesteśmy po 12 koszmarnych godzinach jazdy samochodem do Maribora, dzisiaj kończymy na Makarskiej, o Boże to nic w porównaniu z Waszą podróżą do raju. Teraz juz będzie tylko dobrze, czego sobie i wam Kochani życzę
OdpowiedzUsuń:-)
Jesteśmy pod wrażeniem i mocno trzymamy kciuki :)) Codziennie śledzimy gdzie jesteście i co u was słucha (dobrodziejstwo ten internet). Jesteśmy z wami-Alicja, Paweł i Filipek ze Świdnicy
OdpowiedzUsuńP.S> Pisz Martuś, pisz. Twoje relacje dodają nam skrzydeł :-)
Wielkie dziękuję w stronę wszystkich. Pastorze - bardzo doceniam :-)
OdpowiedzUsuńUściski dla wszystkich! Chłonę każdą linijkę;)
OdpowiedzUsuńAnia R.