Czy da się przeżyć weekend ekonomicznie w wielkim mieście w NZ? I przy tym dobrze się bawić? Da się ;-)
Można, na przykład, wybrać się do wielkiego Muzeum Sił Powietrznych. Wstęp bezpłatny. A wystawy ciekawe. Eksponatów mnóstwo. I jedynie symulator 5$. Taki pomysł na sobotnie niezbyt ciepłe przedpołudnie.
Albo można wybrać się na jedną z wielu lokalnych imprez – do wyboru coweekendowe festyny, jarmarki lub inne tematyczne, jak choćby impreza skate’owa, gdzie dzieci mogły spróbować swoich sił na deskorolkach, rolkach, a przy okazji skorzystać z ogromu (bezpłatnych) atrakcji, i.e. dmuchane kule na wodzie, wszelkie inne dmuchańce, kiełbaski, malowanie twarzy, etc. Dosyć charakterystyczne dla NZ – praktycznie każda dzielnica organizuje na swoim terenie jakieś ciekawe wydarzenie w weekend. I w oczy rzuca się, jak lokalsi cieszą się tymi wspólnymi regularnymi spotkaniami.
Można również wybrać się na jedną z wielu świątecznych imprez, których teraz w grudniu sporo tutaj. Dziś zobaczyliśmy pierwszy raz na oczy to, co zazwyczaj w filmach tylko ;-) Wielką uliczną paradę Św. Mikołaja. Godzinę przed wzdłuż jednej z głównych ulic zaczęły gromadzić się tłumy. Nieodłącznym wyposażeniem Kiwi jest składane krzesełko :P Posiadali, powyciągali zapasy i gotowi do imprezy. Głośno było, kolorowo, kiczowato momentami, ale i tak przeżycie fajne. Przez ponad 1,5h wzdłuż ulicy maszerowały postacie z bajek, reprezentacje różnych kultur i społeczności, wszelkie lokalne szkoły i biznesy, no i Mikołaj na koniec. I gdyby tylko nie ten przeszywający wiatr.. Mam wrażenie, że tu jesień idzie, nie lato:-( Od ponad tygodnia wieje nieustannie, czesać się nie warto. W głowie wieczny szum. Ja mam dreszcze, a na paradzie obok mnie pani w klapeczkach i bluzeczce na ramiączkach z miną 'sorry taki mamy klimat'. Taaak… Kiwi ze mnie nie będzie :P
Można, na przykład, wybrać się do wielkiego Muzeum Sił Powietrznych. Wstęp bezpłatny. A wystawy ciekawe. Eksponatów mnóstwo. I jedynie symulator 5$. Taki pomysł na sobotnie niezbyt ciepłe przedpołudnie.
Albo można wybrać się na jedną z wielu lokalnych imprez – do wyboru coweekendowe festyny, jarmarki lub inne tematyczne, jak choćby impreza skate’owa, gdzie dzieci mogły spróbować swoich sił na deskorolkach, rolkach, a przy okazji skorzystać z ogromu (bezpłatnych) atrakcji, i.e. dmuchane kule na wodzie, wszelkie inne dmuchańce, kiełbaski, malowanie twarzy, etc. Dosyć charakterystyczne dla NZ – praktycznie każda dzielnica organizuje na swoim terenie jakieś ciekawe wydarzenie w weekend. I w oczy rzuca się, jak lokalsi cieszą się tymi wspólnymi regularnymi spotkaniami.
Można również wybrać się na jedną z wielu świątecznych imprez, których teraz w grudniu sporo tutaj. Dziś zobaczyliśmy pierwszy raz na oczy to, co zazwyczaj w filmach tylko ;-) Wielką uliczną paradę Św. Mikołaja. Godzinę przed wzdłuż jednej z głównych ulic zaczęły gromadzić się tłumy. Nieodłącznym wyposażeniem Kiwi jest składane krzesełko :P Posiadali, powyciągali zapasy i gotowi do imprezy. Głośno było, kolorowo, kiczowato momentami, ale i tak przeżycie fajne. Przez ponad 1,5h wzdłuż ulicy maszerowały postacie z bajek, reprezentacje różnych kultur i społeczności, wszelkie lokalne szkoły i biznesy, no i Mikołaj na koniec. I gdyby tylko nie ten przeszywający wiatr.. Mam wrażenie, że tu jesień idzie, nie lato:-( Od ponad tygodnia wieje nieustannie, czesać się nie warto. W głowie wieczny szum. Ja mam dreszcze, a na paradzie obok mnie pani w klapeczkach i bluzeczce na ramiączkach z miną 'sorry taki mamy klimat'. Taaak… Kiwi ze mnie nie będzie :P
| Weekendowa sąsiedzka impreza |
| Nieodłączny element galerii handlowych. Dla nas... jakoś nie bardzo.. |
| W oczekiwaniu na paradę |
| I na koniec Santa. Dobrze, że upalnie nie było, bo by się bidula spocił :P |
Fantastyczna parada:-)
OdpowiedzUsuńParada fajna największe wrażenie zrobił traktor.... zdanie Klary i Michała
OdpowiedzUsuń