| Pierwsza kąpiel w oceanie zaliczona :-) |
| Gdzieś w drodze taki sobie 'zwyczajny' plac zabaw przy jakiejś szkole... |
Żeby nie było, że do tych świąt tutaj jak do jeża, zabieramy dzieci w różne miejsca mające wprawić nas w odpowiedni nastrój. Lub choć spróbować poczuć odrobinę nastroju świątecznego Kiwi. Popularnością cieszą się wydarzenia i miejsca takie jak Grota Bożonarodzeniowa, zorganizowana przy jednym z kościołów. Wstęp od głowy $3. Nastawiamy się na to, że na chwilę schowamy się przed komercyjnym zgiełkiem i plażowo-słoneczną aurą, żeby poczuć religijno-świąteczne wyciszenie. Yhm… nic z tego. Bo Grota okazuje się być kolejną, tyle że bardziej rozbudowaną i widowiskową, wystawą świąteczną. Jest kolorowo, bajkowo, głośno (tłumy! tłumy!) i nawet dzieci w końcu pytają – to gdzie ten Jezus?! I tak dochodzimy do wniosku, że jednak Boże Narodzenie to tutaj bardziej komercyjne wydarzenie, bajkowo-kiczowato-przesłodzone. To taki nasz subiektywny odbiór. Może jeszcze do weryfikacji? Przed nami kilka wydarzeń w nadchodzących dniach, więc szansa na odkrycie innego oblicza nowozelandzkiego Christmas.
| Wejście do Groty |
| Fabryka Św. Mikołaja |
| W tle szopka z... pluszowych misiaków |
| Taka świąteczna dekoracja :P |
Wybraliśmy się tam wczoraj przed północą. Tłumy ludzi. I właściciel żegnający wszystkich z uśmiechem. Zadowolony, że nam to sprawiło radość.
| Czy wy to widzicie?! |
Też bym wskoczyła do oceanu zamiast pichcić i sprzątać ;-)
OdpowiedzUsuńPani Marto dziękuję za te cudowne zdjęcia, za filmik, za uśmiech Julii i Laury. Oczarowane są dekoracjami, światełkami w Nowej Zelandii !!!
OdpowiedzUsuń