Włóczyliśmy się dziś po mieście – po Ogrodzie Botanicznym w poszukiwaniu pohutukawy. Której ponoć wszędzie pełno. Nie znaleźliśmy, tak samo jak tych pingwinów na wolności, co też można na każdym kroku, a już na Zachodnim Wybrzeżu to na bank :P Poobserwowaliśmy ludzi, co jest jednym z naszych ulubionych zajęć. Coraz więcej turystów się kręci. Coraz bardziej tłoczno w Christchurch. Lato wisi w powietrzu.
Czujemy, jak niknie to uczucie wyobcowania, gdy miasto wydawało się nam jedną wielką niewiadomą. Już kojarzymy wiele ulic, miejsc, darmowy parking ;-) Już nawet mamy ‘swoje’ zakamarki, do których lubimy wracać. Lubimy czasami tak zwyczajnie się po nich powłóczyć…
Cztery miesiące. Minęły. Dla mnie wieczność już cała.
| Brytyjskie akcenty na każdym kroku |
| Ogród Botaniczny, Ogród Różany |
| Mam cię! |
| Kiwi odpoczywają weekendowo |
| Kolejny 'historyczny' mostek? ;-) To już ja zaczynam czuć się jak mamut ;-) |
| Dziś smaki greckie. W centrum mnóstwo budek z jedzeniem z czterech stron świata |
| Zachód słońca z naszych okien |

Poruszający film... pouczający... I jedna stała w tym wszystkim - zachód słońca zawsze niezmiennie piękny bez względu na to co dzieje się na dole...
OdpowiedzUsuńDziękuję, M.