Starałam się, mimo wszystko, pokazać dziewczynom to miasto takie, w jakim ja się zakochałam. Z całym jego zdeterminowaniem i uporem, żeby się nie poddać. Z tą wiarą, że nawet na gruzach można stworzyć nową rzeczywistość. Że w sytuacji, gdy – wydawałoby się – niewiele już warto, właśnie wtedy szczególnie należy się starać! Że tak naprawdę zawsze warto wykonać wysiłek, żeby coś zmienić. Tak ja odbieram Christchurch. Mając świadomość, że każdy kolejny dzień może być powtórką dramatu, bo przecież nigdy nie masz pewności… Mając TAKĄ świadomość i, mimo to, wkładać wysiłek w odbudowę miasta i własnego życia – to naprawdę wymaga nie lada siły, determinacji i charakteru. Tylko brać przykład… Ja mam ogromny sentyment do tego miejsca. Bo przypomina mi o tym, jak wiele pokory trzeba mieć w sobie wobec nieprzewidywalnego.
Kurz, gruzy, ruiny – to jedno. Ale kolorowe miejsca tętniące życiem to inny wymiar. Kontenerowe centrum kafejkowo-sklepowe Re:Start, wypełnione tłumami, barwne, pachnące międzynarodowymi smakami… Pijemy pyszną Flat White na tarasie Hummingbird Coffee, oglądając występ uliczny, jest przecudnie… Spacerujemy wzdłuż malowniczej New Regent’s Street, tramwaj jedzie jej środkiem, na ławce przycupnęli czarodzieje (ikona Christchurch). W Ogrodzie Botanicznym nadal kwitną róże. Pachną nieziemsko. I wtedy zapominasz. Że to miasto w oczach wielu utraciło sens istnienia. Zapadło się. Zapominasz i cieszysz się małymi wielkimi rzeczami. Jak tym intensywnym zapachem róż. Czy smakiem kawy. Kolorami muralu na ścianie ruiny.
Dostrzegać piękno i sens tam, gdzie – obiektywnie- nie ma ono racji bytu. W tym cała rzecz.
| Jedna z około stu kolorowych żyraf rozsianych po całym mieście |
| W przejściowej tekturowej katedrze |
| Nie sposób oprzeć się owieczkom Lego ;-) |
| Ulubiona żyrafa Matyldy |
| Ale że niby co??? Jeździ przez środek budynku?! |
| Są i czarodzieje na New Regent's Street |
| W Muzeum Canterbury |
| W Ogrodzie Botanicznym kwitnąco-pachnąco |
| Jak widać, huśtawki na sekwojach to frajda nie tylko dla dzieci ;-) |
| Jeszcze jedno sztachnięcie! |
Wszystko fajnie tylko jak Jacek i Filip wytrzymują z pięcioma kobietami w domu ? :-)
OdpowiedzUsuńJest pięknie - obiad na stole, posprzątane, piwko podane i gazeta w ręku. Wszelkie inne zachcianki obu Panów spełniane są bez zbędnego szemrania i protestów... a później obaj z Filipem się budzimy i jakoś dajemy radę w tych trudnych warunkach:-)))) A poważnie, to nie zamienilibyśmy tego na nic innego - marzyła nam się pełna chata i jest.
UsuńAle Wam fajnie,tylko gdzie to lato?no i dlaczego basen wieczorem a nie ocean? :-)
OdpowiedzUsuń