Mieliśmy już nie raz do czynienia z nowozelandzkim ‘jakoś to będzie’, ale dzisiejsza impreza to już szczyt improwizacji. Wielkie, od tygodni nagłaśniane wydarzenie – ‘City Discovery Day’. Co to ja dzieciom naopowiadałam – że mapa i bieganie po całym mieście, zabawa w detektywa, że moc atrakcji, będzie się działo. Yhm… No było miło, nie powiem ;-) Balonik dzieci dostały, nawet twarz można sobie było pomalować. Muzyka grała, kiełbaska darmowa, głośno i kolorowo, jest impreza! Poza tym krótki quiz z pytaniami (większość odpowiedzi na miejscu na tablicach). Dzieci na to – i to już??!!! Czując wzbierające w nich rozczarowanie uruchamiam szybko zbierane przez lata doświadczeń rezerwy szycia z niczego, wygrzebuję z plecaka mapkę centrum – zobaczcie, do miejsc oznaczonych gwiazdką (to właśnie te kolorowe akcenty) musimy dotrzeć. I już jest zabawa, dzieciaki biegają i szukają, uff. Honor imprezy uratowany ;-) Jak to podsumował Jacek – jeszcze kilka takich wydarzeń i zaczniemy doceniać nasze Dni Namysłowa ;-)
| W poszukiwaniu kolorowych akcentów ;-) |
| Ciekawy zaułek z mnóstwem nietypowych instrumentów! |
| Muzykę stworzysz nawet ze starych tablic nazw ulic |
| Pośrodku ściany jednej z ruder... |
| Wiele z tych tzw. 'gap fillers' (dosł. wypełniaczy przestrzeni) ma charakter przenośny. Dzięki temu pojawiają się w różnych zakamarkach miasta. |
| Kolorowe owce w formie wielkich Lego w różnych częściach miasta |
| Charakterystyczna instalacja w centrum ChCh. Trudno robiąc zdjęcia uniknąć wszechobecnych dźwigów. |
| Sporo 'gap fillers' powstało z resztek materiałów po tragedii. Niebo - typowe nowozelandzkie chmurki jak wata cukrowa |
| Chyba największa książka, jaką Matylda 'czytała' ;-) |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz