A w pracy powoli zaczynam rozumieć jak wygląda biznes budowlany, szczególnie tzw. fachowców czyli tutaj Tradies. Już wiem dlaczego Pan glazurnik, który kładł kafle w naszej łazience zaczął, później zniknął, później znowu się pojawił itd, aż do upragnionego finału. My robimy to samo - jest górka robót, odmówić nie wypada, i wysyłam chłopaków z miejsca na miejsce, trochę tutaj, trochę tam, do wszystkich się uśmiechamy, dzwonimy, że zaczęte i już idzie do przodu ale.. no zawsze jest jakieś 'ale', które każe nam porzucić dane stanowisko i pędzić dalej. Jest to tutaj o tyle łatwe, że Kiwi mają naturalny odruch łatwowierności i uprzejmości. Jak mówisz, że będziesz jutro (trzeci dzień z rzędu), to oni się cieszą i dziękują. Jeszcze mi z tym trudno, mam nieustające poczucie winy, ale szef mój, powtarzam świetny gość, leczy mnie z tych wyrzutów każdego dnia. Zamieniam się w bestię:-)
A z dobrych wiadomości to pierwszy poważny sukces, czyli kontrakt z dużą firmą na "Retirement Village" (to zjawisko może być tematem na osobny wpis), który zdobyłem od pierwszego kontaktu do podpisania dzisiaj umowy (pięć tygodni, niezły wynik). Niestety nie wpływa to na moje wynagrodzenie:-) Nadal 75% wypłaty wyparowuje na wynajem. Ot, takie sobie Christchurch. Ale tym już przestaliśmy się martwić. Wszyscy przyjaciele i rodzina wiedzą, że trzeba odkładać i trzymać rezerwę bo Fiory mogą potrzebować na powrót do domu:-)))
Tylko żeby się nie okazało, że jak już sukcesy zaczną wpływać na wynagrodzenie to nadejdzie czas wracać i szkoda będzie taką karierę zarzucić ;-) Iwona
OdpowiedzUsuńFilmik Nek Minit Guy on the Tools - TRZEBA zobaczyć! Robi wrażenie ;)
OdpowiedzUsuńA na powrót Fiorków, jak trzeba będzie, to nawet Kryczki się dorzucą , choć Gabryś jeszcze o niczym nie wie ;) Pozdrawiamy!
dajcie tylko numer konta zbierzemy wszystkie rezerwy . Pozdrawiamy!
OdpowiedzUsuń