Tradycyjny taniec Haka w wykonaniu Filipa - wczoraj uczył się w szkole ;-)
| Właśnie skończyły się zajęcia |
| Droga powrotna w czwartki to slalom między koszami - rozwalone na całym chodniku. Nie raz widziałam mamy z wózkami lawirujące wokół nich.. |
| Już prawie w domu |
Oderwanie się od swoich ulubionych zabawek, tego, co uznawało się już za oczywiste ma swoje niezaprzeczalne plusy. Dzieci często przypominają sobie jakieś zakopane po kątach w ich pokojach zapomniane skarby, gry, książki – wygrzebują je z pamięci i z sentymentem – teraz, to bym się tym pobawił/a. Nie mogę doczekać się ich reakcji po powrocie… Póki co radzimy sobie i wysilamy wyobraźnię. Filip tworzy gry planszowe - kartka papieru, kredki i do dzieła. Wytargane gdzieś przez Judy pudełko klocków Lego z odzysku sprawiło im więcej radości niż Mikołaj. A propos – jakoś ciężko przestawić się na świąteczne dekoracje witryn, Mikołaje wyskakujące na każdym rogu, gdy słońce i 20°. Jakoś… brakuje klimatu.
Mają kryzysy…. Matylda mało odporna jest na typowe intrygi dziewczęce. Gdy do tego dochodzi brak swobody w komunikacji i, co za tym idzie, niemożność obrony to kurczy się w sobie i każde poranne wyjście do szkoły bywa udręką. Filip liczy, ciągle liczy. Dolary, które ciuła; kapsle w kolekcji; dni do przyjazdu naszych przyjaciółek w grudniu; miesiące do powrotu…
Tęsknią. Za plackami Pani Eli. Za przyjaciółmi. Za bushi. Za swoją armią plastikowych żołnierzyków. Za sąsiadami. Za bezwietrznymi dniami. Za kolekcją koni. Za Luką…
| Codzienny przystanek w drodze ze szkoły - taka namiastka Luki... |
| I nasza Lu... |
Ale wiem na pewno, że to, co tu przeżyją, to natężenie skrajnych emocji, szlifowana do granic możliwości empatia budują ich od środka, dają im solidne podstawy. Że będą mogli niejednokrotnie w życiu odbić się od tych doświadczeń jak od trampoliny…
| Takie dziewczyny dziś mnie odwiedziły :-) |
| Rozsiadły się na naszym wypasionym trawniku ;-) |
Brawo Filip! minki super ;-)
OdpowiedzUsuń