| Ślimaczki ;-) |
| Jak smakuje barani mózg? |
| To wiedzą tylko dzieciaki :P |
| Małże i ostrygi na wszelkie sposoby |
| Punkt, gdzie za darmo możesz wysmarować się kremem z filtrem |
| Pomysłowość niektórych przebrań zadziwiająca |
| Kto się skusi na żywego pędraka? |
| Filip pożuł i ... wypluł ;-) |
| Świerszcze żywe, zapiekane, w czekoladzie... |
| Larwy wygrzebywane prosto z drewna |
| Wiek naprawdę nie miał znaczenia... wszyscy bawili się bez żadnego skrępowania |
| Kamper a las Kiwi ;-) - w środku wersalka |
| Taki ciekawy mebel z kamienia na pamiątkę zmarłej pary |
Wokół miasteczka, jak zresztą prawie wszędzie w NZ, masa malowniczych miejsc, szlaków, jezior, zakątków. Jak planujesz jakąś trasę to dodaj do tego liczne przystanki, które i tak zaliczysz po drodze. Nie da się dojechać prosto do celu :P Z mapą okolicy jeździliśmy zatrzymując się tu i tam, a w każdym miejscu było nieziemsko pięknie. Dotarliśmy w końcu do ukrytego już na przedgórzu wąwozu zwanego Hokitika Gorge, który według obietnic miał zachwycić swoim położeniem i kolorem rzeki. I zachwycił! Nie tylko nas, bo tłoczno tam było – jak na warunki NZ.
Jak się okazało co niektórzy śmiałkowie przyjeżdżają tam, żeby skoczyć do tej oszałamiająco turkusowej wody z kilkumetrowej skały. I jak się tak napatrzyłam i upewniłam, że bezpiecznie to sama nabrałam ochoty ;-) Poprzebierałam nogami, kilkanaście razy powtórzyłam sobie w duchu – no dawaj, dawaj i poszło.
Od razu uprzedzam, gracji w tym za grosz nie ma, bo nogi dygotały i jakoś ciężko się było skupić na spektakularnym wykonaniu :P A jeszcze operator kamery na kilka sekund przed krzyczy z dołu, że (pi pi pi), gdzie ten cholerny przycisk w aparacie?!!! Summa summarum, wylądowałam w pozycji na plaskacza i spektakularne to ja mam teraz siniaki na udach! Ale pierwsze koty za płoty, a chęci dużo jest :-) Skok jak skok, ale dopłynięcie do brzegu w wartkim nurcie i tak lodowatej wodzie, że ledwo kończynami ruszasz to już osobne wyzwanie.
Dzieci też nabrały ochoty i w drodze powrotnej zatrzymaliśmy się nad Jeziorem Kaniere, gdzie uskuteczniły skoki z pomostu.
| Ale zimna!!!! |
| I już w drodze do domu |
Więcej zdjęć TUTAJ :-)






Szacun dla Matyldy! Świetna zabawa z patykami na plaży - takie proste a takie genialne. Przebrania Kiwi rozbrajające- rzeczywiście potrafią się bawić. Iwona
OdpowiedzUsuńReakcje Hani i Heli na powyższy wpis:
OdpowiedzUsuń1. Oj, nasza koleżanka zjadła robala!!!
2. Na skok Mart- O BOŻE!!!
Pytania dziewczynek:
1. Czy Matyldzie smakował robal?
2. Na jaki robalowy przysmak skusił się Pan Jacek?
3. Czy Pani Marta nie bała się skoczyć?
Odpowiedzi:
Usuń1. mięsisty... :P Poza tym połykała jak najszybciej, więc trudno powiedzieć ;-)
2. Pan Jacek skusił się na... hot doga ;-) W rodzinnych rankingach kulinarnych ekscesów wypada najsłabiej :P
3. Bała się, a jakże! Ale to takie kolejne ukryte marzenie było :-)
Heli reakcja na odpowiedź Matyldy-Uff :) Bała się, że Matysia zasamkowała w robalach ;) Informuje również, że dzięki Helenie o wyczynie Matyldy dowiadują się osoby, które nie mają przyjemności czytać bloga. Hela z dumą się chwali-"A moja koleżanka zjadła robala!"
UsuńA z mojej strony propozycja-może choć jeden wpis napisałyby dzieci? Hmmm ciekawe o czym najchętniej by opowiedziały...?
OdpowiedzUsuńTak, oczywiście! Myślałam kiedyś o tym i gdzieś umknęło... To nie tak, ze ja tu innych do klawiatury nie dopuszczam ;-) czasem właśnie chciałabym, żeby więcej wkładu rodziny było.
UsuńDzięki za przypomnienie. Dziś zmobilizuję Filipa - porobił sam trochę zdjęć w szkole to będzie miał wpis jak się patrzy! A Matylda właśnie wyjechała na trzydniowy obóz (sic!!!!) i po powrocie opowieści będzie pewnie sporo!
Fantastyczna impreza. No to pytam o walory smakowe. Może coś na stałe zagości w Waszym domowym menu ;-) No a skok - szacun wielki.
OdpowiedzUsuńCzy zostały jeszcze jakieś bariery do przełamania? Skok ze skały to czyste szaleństwo:-) Dzieciom głód też nie grozi, coś tam zawsze sobie wygrzebią. Berecik
OdpowiedzUsuńDo ręki nie wzięłabym połowy z tych "przysmaków". Tym większy mój podziw dla Was, szczególnie dla dzieciaków, są niesamowite! Skoku ze skały zazdroszczę za to nieziemsko :) Zdjęcia jak zawsze piękne, fajni ludzie... szczególnie rozbawili mnie policjanci w slipkach:)
OdpowiedzUsuńRobale zjedzone i skok ze skały !!! Gratuluje
OdpowiedzUsuńJeszcze słowo podsumowania do podejścia Nowozelandczyków do zabawy - to, co mi się bardzo tu podoba to ich popularny 'tumiwisizm', ogromny dystans do siebie i innych. Nie ma sytuacji, że coś komuś "nie wypada" - bo jest za stary, za gruby, etc. Każdy ma prawo bawić się po swojemu, każdy ma prawo do - jakkolwiek banalnie to zabrzmi - bycia sobą po prostu. Przyglądałam się ludziom na festiwalu i jakoś nie rzuciło mi się w oczy, żeby ktoś kogoś oceniał krytycznie, przyglądał się z niesmakiem... niebywałe...
OdpowiedzUsuń