Kilka zdjęć tylko, bo sił brak, tak nas wywiało w Zatoce Korsarza. Chodziły za nami te kajaki od dawna, ale jakoś się nie składało albo $$$ ulatniały się za szybko. I w końcu wybraliśmy się na wycieczkę po okolicznych zatoczkach. Kajaki w Cass Bay wypożycza niemłody Kiwi, Bill. Mówi tak powoli, że momentami wydaje się, że zdanie zerwie się w połowie i nigdy nie usłyszymy puenty. Za to profesjonalizm wynajmu pełny. Po szkoleniu dotyczącym zachowania podczas wywrotki kajaka - dzieci, i my też, miny mieliśmy nietęgie. Bill za to ze stoickim spokojem pozgniatał nasze plecaki do luków, wyperswadował mi zabranie aparatu i wypchnął na szeroką wodę. Na koniec policzył nam mniej niż stanowi cennik, bo taka z nas miła rodzinka... Może jeszcze wrócimy do Billa.
Plan był dotrzeć do jednej z wysepek pośrodku zatoki Lyttelton, ale wiało i trochę strach był z dziećmi wypuszczać się na bardziej otwartą wodę. Gdy w jakimś zakamarku ciszej się zrobiło to przyszły nawet myśli, że eee, my nie damy rady? Ale już za chwilę dostalim w pysk takimi podmuchami, że nieźle się trzeba było namachać, co by nie zniosło dalej. Tyłki mokre, ramiona nieco nadwyrężone, zabawa przednia :-) A to, co mnie najbardziej w tym wszystkim rozbawia i podnosi na duchu to nasze ewoluujące podejście do pogody i jej wpływu na nasze plany. Coraz mniej oczekiwań i wymagań. Bo tu nie da się inaczej po prostu ;-)
![]() |
| Tak się nagle zachmurzyło.. |
![]() |
| Zdjęcia tylko z telefonu, bo o sprzęt strach :/ |
| I zatoka z góry. Jak skończyliśmy to się zaczęło przejaśniać :P |










A już się baliśmy, że "zaginęły w akcji" te nasze pierniki ;-) Ale doszły i trzeba przyznać, że wyczucie czasu miały, żeby przed Wielkanocą dotrzeć. No pisanek już Wam nie wyślemy bo na Boże Narodzenie będziecie w Polsce :-) pozdrawiamy Iwona i Tomek
OdpowiedzUsuń