Później, gdy dzieci na brzegu uciekają przed falami (ta zabawa może trwać wieki i im się nie nudzi!) stoję i patrzę długo… Ta hipnoza jest niebezpieczna..;-) Różne myśli przychodzą i odchodzą…
Ocean ociera się bryzą o moją twarz, a ja zastanawiam się, czy B. zrealizowała swój plan i popędziła na motorze przed siebie….. Czy poczuła ten powiew wolności smaganej wiatrem i spokój w środku. Niezależny od tego, skąd wieje, tak naprawdę…. Bo to poczucie, że jest mi dobrze, tak zwyczajnie dobrze, że jestem we właściwym miejscu - nie zależy od tego, co wokół. Tak myślę. Nie tylko stojąc nad brzegiem oceanu.
Trzygodzinna podróż powrotna jest jak kalejdoskop niesamowitych obrazów – od majestatycznych gór z wodospadami liżącymi ich zbocza po urokliwe doliny pełne owiec, krów i Bóg wie czego. Błękitne niebo nagle przybiera postać ponurych chmur plujących deszczem i tak w kółko. Za dużo tych wrażeń jak dla mnie. Zasypiam i umykają zdjęcia z podróży. Innym razem.
| 'Oprócz błękitnego nieba nic mi więcej nie potrzeba..' :-) |
| I On tak stał i stał, i patrzył... |
| Ciekawe po kim ma tę 'pozycję na rolnika'? ;-) |
Cudne te wszystkie zdjęcia :). Super!!! Z niecierpliwością czekam na więcej. Pozdrawiam, Marta Z.
OdpowiedzUsuńBędzie więcej :-) Choć taka bezradna stoję z tym obiektywem i próbuję niezdarnie to piękno uchwycić...
UsuńJak dla mnie ( chociaż się nie znam :)) rewelacja. Dzięki Tym zdjęciom mogę się poczuć odrobinę chociaż jak w dalekiej Nowej Zelandii.....zwłaszcza teraz kiedy wrzesień przygniótł....jak zwykle zresztą. :) To jak będziesz wrzucać zdjęcia, to pamiętaj, że dla mnie to jak ukojenie na duszy....chociaż na chwilę. Marta.
UsuńPo 3 tygodniach czarnej dziury w życiorysie związanej z '' new school year syndrome'' wciągnęłam nosem wszystkie Twoje wpisy. I teraz sobie tak myślę, jak ja przeżyję kolejne dni z pojedyńczymi wpisami?! Dzięki ogromne za to, że się tak pięknie dzielisz swoim życiem. Spojrzałam też na licznik odwiedzin Twojego bloga. Wow! Parafrazując słowa pewnego guru od marketingu zapytam: '' Czy wiesz, że to małe miasteczko szczęśliwych ludzi chłonie Twoje słowa ?" Dodam od siebie- chłonie i to z ogromnym wzruszeniem! ściskam niezmiennie serdecznie! nela
OdpowiedzUsuńDziękuję, Nelu..Te słowa to jak najcieplejszy uścisk od dobrego przyjaciela :-)
UsuńTo prawda, co najmniej połowa Namysłowa jest w NZ;)
OdpowiedzUsuńI może dlatego nie czujemy się tu jednak osamotnieni ;-)
UsuńChłonie, przeżywa, myślami jest z Wami... Na tych torach, przechodząc obok naleśnikarni, na basenie...
OdpowiedzUsuń"Bo to poczucie, że jest mi dobrze, tak zwyczajnie dobrze, że jestem we właściwym miejscu - nie zależy od tego, co wokół. Tak myślę. " Ja też tak myślę...a Ocean - głębokie błękitne morze, jego moc i piękno niech zmyje wszelkie Twe troski i obawy. Myśl o tym co Ci sprawia radość, o ludziach których kochasz - bo to jest KLUCZ....
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Ela R.
Myślami stale jestem przy ludziach... I przy pewnej czworonożnej czarnuli ;-)
Usuń