Mój dzielny glazurnik nie śpi po nocach i siwieje w obłędnym
tempie. I nawet pomóc Mu nie ma za bardzo jak :-(
A dzieci trzeba wspierać uśmiechem i co rusz przypominać, że to przygoda życia. Więc ganiam je po tych malowniczych wzgórzach i pagórkach jak, nie przymierzając, baranki po łące. Żeby się wybiegały, napatrzyły, zmęczyły pozytywnie i wieczorem zasnęły z tą jedyną myślą – jaki ten świat jest piękny ;-)
A dzieci trzeba wspierać uśmiechem i co rusz przypominać, że to przygoda życia. Więc ganiam je po tych malowniczych wzgórzach i pagórkach jak, nie przymierzając, baranki po łące. Żeby się wybiegały, napatrzyły, zmęczyły pozytywnie i wieczorem zasnęły z tą jedyną myślą – jaki ten świat jest piękny ;-)
| Kochane baranki :-) |
| Ale.... że o co chodzi...??? |
♡♥♡♥♡♥
OdpowiedzUsuńMy też..:-)
UsuńTrzymajcie się cieplutko , trzymamy kciuki :) Będzie dobrze ! Matysię i Fitusia ściskam :)
OdpowiedzUsuńDziękujemy Pani Elu :-) My też ściskamy :-)
UsuńMartusiu bardzo gorąco Was wszystkich ściskamy. Hania, Jędruś i Dana przesyłają buziaki dla małych, dzielnych Fiorków :* Codziennie o Was myślę i podziwiam za odwagę. Ahoj przygodo...
OdpowiedzUsuńTwój blog jest REWELACYJNY!!!
Dzięki ;-) To miłe. Bardzo. Ahoj!
UsuńPani Marto, ja właśnie nadrabiam zaległości po powrocie z Anglii, teraz już będziemy z mamą razem na bieżąco śledzić wpisy! Coś czuję, że przyprawy, o których Pani wspominała, nie zmarnują się... ;)
OdpowiedzUsuńP.S. Uściski dla wszystkich od całej naszej "trójki"!
Mam nadzieję, ze się nie zmarnują ;-) Proszę się czuć jak u siebie, jak na swoim kawałku podłogi. Koniecznie!
UsuńUściski dla czarnej najukochańszej... Nawet tego bez łez nie umiem napisać...