Między wyartykułowaniem myśli – jedziemy do NZ, a wprowadzeniem
jej w życie jest długa droga p.t. ‘Wiza nie dla każdego’ ;-) Bo to nie tak
łatwo na rok sobie wyjechać i tam żyć. Nie każdego chcą. Nas w tym kształcie też
by raczej nie chcieli. Dlatego mój zaradny mąż szybko wyczaił, że jedynym
sposobem będzie przekwalifikowanie się i w sposób iście z filmów Barei został…
glazurnikiem :-) I
od miesięcy kładzie te kafelki. Jedna za drugą. Jakby nam drogę brukował, do
tego raju. I patrzę na Niego i nadziwić się nie mogę. Że z takim zacięciem i determinacją
można wszystkiego w życiu spróbować. We wszystkim się odnaleźć.
Ja pomyślałam. Ale to On wprawił machinę w ruch.
Do odlotu 20 dni.
to zdjecia jakies wstaw co by sciemy nie bylo. A jak dom budowac bede to i fachowca zatrudnie. Moze blog napisze o tym.
OdpowiedzUsuńJaca