czwartek, 11 czerwca 2015

To już jest koniec...

Będzie trochę sentymentalnie. W końcu to prawie rok poza domem. Domem - w znaczeniu: w oderwaniu od wszystkiego, co ważne. Jak bardzo ważne, to można poczuć dopiero wtedy, gdy się jest tak długo tak daleko… 

Dziś ostatni dzień. Naszego pobytu w Indonezji i podróży w ogóle. Nie będzie podsumowań. Wszystko, co miało być powiedziane, napisane, już tu jest. Kto chciał, to czytał. Kto miał cierpliwość, to wytrwał do końca. I ja dziękuję przede wszystkim tym, którzy od samego początku, od pierwszego dnia do tej chwili. To strasznie dużo znaczy, niewyobrażalnie wiele. Ta świadomość, że nie jesteś sam, że ktoś tam życzliwie myśli, czasem wspiera dobrym słowem. Bardzo za to dziękuję(emy). Wszystkim, którym się chciało w ogóle tu zajrzeć również. Bo przecież różnie bywało, czasem ciężko bywało, smutno bywało, samotnie też. I wtedy każdy gest się liczył. 

Dziś już nic więcej nie napiszę, bo to, co mam w głowie napisałam rok temu, przed wyjazdem. Nie zmieniłam ani słowa. I tym się żegnam. Do zobaczenia w … DOMU :-)

Ponad miesiąc przed wyjazdem, z głową pełną lęków, jak to będzie, jak dzieci to odbiorą, jak sobie poradzimy… A wokół ciągłe szepty, że już nie wrócimy, że tak nam tam dobrze będzie, że zostawimy wszystko, żeby tam żyć w wygodzie i beztrosce, hmmm…. 
Dlatego postanowiłam napisać teraz to, co myślę i to co liczę, że będzie aktualne przed powrotem do Polski za rok. Ja jestem tego pewna, to takie silne przekonanie wewnątrz mnie, ale teraz i tak nikt mi nie wierzy. Więc nikogo nie przekonuję, że wielbłądem nie jestem.
Co myślę więc? Że cudownie będzie zobaczyć i posmakować innego życia, może łatwiejszego niż to nasze tutaj, nastawionego bardziej na hedonistyczne czerpanie garściami z tego, co może nam zaoferować ten ‘rzekomy raj’. Przekonać się, że można żyć inaczej. Zmierzyć się z własnymi ograniczeniami i polską (bywa, że uciążliwą) mentalnością w zderzeniu z innym światem. Zobaczyć te piękne, bajeczne miejsca. Spotkać ludzi, dla których liczy się przede wszystkim to, w czym się realizujesz, jaką masz pasję. Targnąć się na kilka szalonych wyzwań. Pokazać dzieciom, że wszystko, o czym marzymy leży w zasięgu ręki, że to jest możliwe. Że chcieć to móc, a wszelkie ograniczenia są… tylko w naszych głowach.
Cudownie będzie to wszystko zrobić, a potem… wrócić. Bo ostatecznie i bezsprzecznie liczą się w końcu ludzie. Ci najbliżsi, przyjaciele, dobrzy znajomi. Takich relacji nie tworzy się ot tak sobie i takich relacji nie porzuca się ot tak sobie. W podróż wyjechać można zawsze. Ale znaleźć ludzi, z którymi dzielisz się wszystkim, co ma dla Ciebie znaczenie…. 
Ostatecznie liczą się ludzie. I my do tych ludzi właśnie wrócimy. 
P.S. O ukochanym psie już nawet nie wspominam :-)

Namysłów, 07.07.2014 

5 komentarzy:

  1. Cóż... wzruszyłam się... Czekamy na Was , a ja to nawet o Was śnię ;) Do zobaczenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawdę nie mogę uwierzyć, że to koniec. Nie będzie już gdzie zaglądać po kilka razy w ciągu dnia :( ale cieszę się, że dzięki Pani poznaliśmy NZ i Indonezję, że dzięki Pani wiemy, że chcieć to móc...że marzenia są po to, żeby je spełniać, dziękujemy i życzymy SZCZĘŚLIWEGO POWROTU DO DOMU !!! DP z mężem i dziewczynkami :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczęśliwej podróży powrotnej zatem!

    Podróż z Wami to była czysta przyjemność :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo sie wzruszylam wpisem. jest jakos smutno chociaz serce sie cieszy i rwie do WAS . Pewnie sie powtarzam ale dziekuje za te podrøz bylo pieknie i wrecz codownie zwiedzilam bardzo duzo dzieki Wam i Pani opisom. Wiem ze nigdy nie wyrusze choc bardzo bym chciala i dlatego DZIEKUJE po stokroc. Wierze ze jeszcze ruswzycie i zawsze bede z Wami. Szczesliwego powrotu do DOMU.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem z Wami od września...każdego dnia zaglądałam na bloga w poszukiwaniu nowych zdjęć i pięknych opisów Waszych wspaniałych przygód. NZ to dla mnie marzenie, a dzięki Wam poznałam ten piękny kraj. Będzie mi brakowało nowych wpisów... Pozdrawiam ciepło i życzę szczęśliwego powrotu do domu.
    Magda

    OdpowiedzUsuń