wtorek, 23 czerwca 2015

Postscriptum

Trudniej jest wrócić niż wyjechać. Widzę to teraz tak wyraźnie, aż momentami boli. Rok.. niby mało, a tak długo. Tyle może się zdarzyć, tyle może się zmienić. Czekasz długie miesiące, wyobrażasz sobie, wizualizujesz różne sytuacje setki razy. Wracasz z głową pełną tych wyobrażeń, myśli, oczekiwań. Jak podjąć wątki w połowie przerwane? Nie da się... Bynajmniej nie wszystkie. Coś umknęło bezpowrotnie. Coś się skończyło. Coś zagubiło po drodze. Jakieś relacje bliżej, inne dalej. Próbujesz wciskać się pomiędzy, na nowo się w tym odnaleźć. Nie zawsze się udaje. Tupiesz nogą, bo o co chodzi? Miało być tak samo... miało na mnie zaczekać... Nie zaczekało.

Trudniej jest wrócić niż wyjechać. Trudniej przełknąć zmiany, które oswajane stopniowo nie powalają z taką siłą rażenia, jak te co chwyciły za gardło na powitanie. Trudniej na nowo się wśród ludzi odnaleźć, choć przygarniają cię z anielską cierpliwością. I tylko ten Pies niezmiennie wierny, ukochany, wpatrzony. Jakby nas dzień nie było. 

Łatwiej jest być w drodze niż się zatrzymać.
Jeszcze chwila. Zaraz myśli przestaną galopować tam, gdzie już się nie da. Jeszcze chwila… 

'Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?’
S. Barańczak

Zawsze można posiedzieć na lotnisku i sobie powyobrażać...
I to już naprawdę jest koniec Aniu L. ;-)

5 komentarzy:

  1. Cały czas zaglądam i czekam i czytam ....

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha jak niespodzianka, jeszcze jeden wpis, uzależnienie nadal jest .....

    OdpowiedzUsuń
  3. Ha jaka niespodzianka, uzależnienie i codzienne wchodzenie na bloga nagrodzone .....

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczne zdjęcie...

    OdpowiedzUsuń
  5. ŚLICZNE ZDJĘCIE!

    OdpowiedzUsuń