czwartek, 21 sierpnia 2014

Zagubieni w czasie


Są takie chwile, gdy czas przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Powoli zaczynamy się gubić, która jest godzina – na moim zegarku jest czas polski, czyli ok.14.00. Telefon pokazuje 16.00. Na ekraniku informacja, że do międzylądowania w Tajlandii zostało ok. 15min, a w planie podróży o Bangkok powinniśmy zahaczyć o…. 18.17. I połap się w tym! Gonimy czas, przeskakujemy strefy i gubimy gdzieś godziny po drodze.
 

Monotonne zawieszenie w czasoprzestrzeni. Zamknięte koło odpraw, prześwietlania bagażu, wyjmowania rzeczy, pakowania ich z powrotem, czekania, obserwowania ludzi na lotnisku, uporczywego polowania na choć namiastkę połączenia ze światem, kilometrowych marszów przez hale odlotów i przylotów (to akurat na plus – przynajmniej rozprostować się można), próby przetrwania w samolocie. Ponieważ przestrzeni potrzebuję jak tlenu to te próby nieudolne bardzo L Nie to co dzieciaki – ekraniki z masą gier i bajek, obsługa dopieszczająca jedzeniem i innymi smakołykami – czego chcieć więcej?! Dają radę, naprawdę. A ja już ledwo siedzę, więc nogi w górze, na bok, po turecku i jak tylko się da. Już dawno nie czułam się tak zmęczona fizycznie…. To takie obezwładniające uczucie – z niedospania, niedotlenienia i przede wszystkim z braku ruchu. Totalnie różne od kipiącego endorfinami zmęczenia po bieganiu czy pływaniu.

A tu jeszcze prawie cała doba w samolocie przed nami… Chwilowo więc tylko jedna myśl – przetrwać.
 

I jeszcze zdjęcie nadesłane nam przez tych, którzy śledzą nasz lot na flight radar :-) 


1 komentarz:

  1. Jeśli ktoś ma ochotę pośledzić lot to zapraszam tutaj: http://fr24.com/UAE418

    OdpowiedzUsuń