piątek, 15 sierpnia 2014

Wytłumaczyć dziecku...

Wiecie, że nie możemy za wiele zabrać? Po jednej ulubionej zabawce, coś do czytania na podróż, pluszak do spania, jakieś drobiazgi, rozumiecie, prawda? Bo trzeba spakować się na cztery pory roku, choć zima tam się powoli kończy, ale jednak trwa jeszcze. To tam będzie śnieg, jak przyjedziemy? Nie wiem, kochanie, może być…
 

Wzruszają mnie te moje dzieci. Tym, że tyle rozumieją, nie są małostkowe, nie kwestionują naszych planów i decyzji. Zazwyczaj nie ;-) Ufają nam. Patrzę, jak chowają swoje skarby, żegnają się z nimi na rok, ogarniają te swoje kąty. Wzruszenie mnie łapie za gardło, a w głowie tłuką się tylko myśli – żeby im tam dobrze było, żeby były szczęśliwe… 

Żeby dzięki tej podróży rozwinęły skrzydła i nie bały się nigdy w życiu wysoko latać.


Do odlotu 5 dni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz