piątek, 8 sierpnia 2014

Mieć ciastko i zjeść ciastko...


Nie można tak głupio, zachłannie, dziecięco naiwnie oczekiwać, że wszyscy zatrzymają się w pół kroku, porzucą swoje sprawy i zaczekają przez rok. Że nie będą się cieszyć sobą nawzajem. Że nie ominie mnie nic wyjątkowego. Że wrócę do momentu, w jakim wszystko zostawiłam…

Nie można mieć tak infantylnych, bezpodstawnych oczekiwań. A jednak chwilami znienacka wyskakują z umysłu jak niechciany grzech na spowiedzi…

Bo będzie tak – niektórzy odczują twój brak, może nawet intensywnie, przez kilka dni, ale potem wszystko wróci na swoje tory. Będą się śmiać, spotykać, cieszyć, rozmawiać, żartować, dzielić fajne i nie tylko momenty. Będą żyć po prostu. I tak ma być.

Proszę więc wybaczyć te zaborcze, idiotyczne oczekiwania. Emocje na granicy wrzenia, umysł wariuje z nadmiaru sprzecznych komunikatów: chcę jechać/ nie chcę; będzie super/ będzie ciężko; damy radę/ nie damy... W obliczu niewiadomego, ryzykownego jutra próbuje uczepić się czegoś stałego, bezpiecznego, przewidywalnego. I takie płata mi figle…
Proszę mi wybaczyć..

Do odlotu 12 dni.

1 komentarz:

  1. Ja wybieram ciastko (jak w Once Upon a Time in America...)

    OdpowiedzUsuń