czwartek, 7 sierpnia 2014

Kadry


Taki obrazek – gładka tafla wody, wiatraki leniwie pracujące za plecami, cisza, słońce już nie przypiekające a przyjemnie liżące ramiona. I mój szczęśliwy pies nurkujący, prychający, pływający, wyszczerzony jak prosię w deszcz, z czystej radości tej właśnie chwili :-)

Albo inny – śmiech, głośny niczym nie skrępowany śmiech. Rozmowy, myśli, plany. A potem dziesięć długości i znów śmiech. Dawaj, dawaj, dasz radę. Delfina to jeszcze w niczym nie przypomina, może węgorza bardziej, ale nie poddawaj się! I teraz ja jak to prosię wyszczerzone ;-)
 

A może taki – ciepły taras, jeszcze bez uporczywego bzyczenia komarów, jeszcze do posiedzenia, póki tak ciepło, przyjemnie, cicho, z książką, kawą, psem u stóp…

I taki jeszcze – ranek rześki, przyjemny, zanim upał wgryzie się w każdą komórkę. I las, cudowny, pachnący, z wydeptanymi własnonożnie ścieżkami. Lu prowadzi, już wie gdzie, ogląda się tylko, czy nadążam.
 

I taki – jesteś? Jestem. Mogę wpaść? Możesz. Kiedy? Zawsze…. Chęć, by dzielić z kimś czas, myśli. Cieszyć się tym, tak zwyczajnie.
 

Zbieram te kadry, kolekcjonuję w głowie, układam profilaktycznie jak przeciwbólowe koła ratunkowe. Na wszelki wypadek. Gdyby ta odległość 18,000 km wydawała się nie do ogarnięcia…


Dziś nad ranem sms – ‘..czekam na ten moment, aż da się wyczuć radość.’

A ja myślę, że ona wspina się ukradkiem po lękach, oswaja je każdym wpisem. Przebija się, nieśmiało na razie, niepewnie. Podejrzliwie zza słów się wychyla, jakby sama nie wierzyła, że to się dzieje naprawdę.
 

Bo jeszcze jej trudno uwierzyć.. 

Do odlotu 13 dni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz